Ministerstwo Cyfryzacji ostrzega przed fałszywymi e-mailami. Oszuści podszywają się pod gov.pl

Ministerstwo Cyfryzacji po raz kolejny apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w sieci. W oficjalnym komunikacie resort informuje o nasilających się próbach oszustw, w których cyberprzestępcy podszywają się pod rządowy serwis gov.pl, rozsyłając fałszywe wiadomości e-mail. Ich celem jest wyłudzenie poufnych danych od niczego niepodejrzewających użytkowników.

Według ministerstwa, ostatnia fala ataków charakteryzuje się wyjątkowo dopracowaną formą – wiadomości wyglądają wiarygodnie, mają profesjonalny układ graficzny oraz treści sugerujące, że pochodzą z oficjalnych źródeł. „Uwaga! Próba oszustwa!” – alarmują urzędnicy i przypominają, że prawdziwy nadawca jest łatwy do zweryfikowania. Jeśli domena nie kończy się na gov.pl, mamy do czynienia z próbą oszustwa.

Jak rozpoznać fałszywą wiadomość?

Resort wskazuje dwa sygnały ostrzegawcze:

  1. Inna domena nadawcy niż gov.pl – nawet jeśli adres wygląda bardzo podobnie, drobna różnica (np. dodatkowa literka, inna końcówka) oznacza fałszywkę.
  2. Treść pełna presji i pośpiechu – wiadomości często informują o rzekomych problemach z kontem, konieczności pilnej weryfikacji lub grożą blokadą usług. To klasyczna metoda stosowana przez cyberprzestępców, mająca skłonić ofiarę do natychmiastowej reakcji.

Czego absolutnie nie robić?

Ministerstwo Cyfryzacji przypomina, że po otrzymaniu podejrzanego maila nie wolno:

  • dzwonić pod numery telefonów podane w treści wiadomości,
  • klikać w jakiekolwiek linki,
  • pobierać załączników ani otwierać plików,
  • odpowiadać na wiadomość.

Podejrzane e-maile należy zgłosić za pośrednictwem strony cert.pl, aby specjaliści mogli zablokować kolejne kampanie oszustów i ostrzec innych użytkowników.

Cyberprzestępcy coraz bardziej aktywni

Eksperci podkreślają, że liczba prób oszustw prowadzonych za pomocą skrzynek mailowych, komunikatorów i platform społecznościowych wciąż rośnie. Przestępcy wykorzystują techniki socjotechniczne, podszywając się pod banki, operatorów komórkowych, pracodawców, a nawet członków rodziny.

Często korzystają z publicznie dostępnych danych – zwracają się do odbiorców po imieniu czy używają zdjęć profilowych pobranych z internetu. Tworzą też atmosferę presji, aby skłonić ofiary do impulsywnego działania: kliknięcia linku, podania danych, potwierdzenia błędnej płatności czy pobrania złośliwego pliku.

Specjaliści przypominają: im bardziej pilna wydaje się wiadomość, tym większa szansa, że to próba oszustwa. W razie wątpliwości zawsze warto skontaktować się z daną instytucją wyłącznie poprzez oficjalne, znane wcześniej kanały komunikacji.

Źródło: dorzeczy.pl